Wszystko układa się dobrze - Zuza osiągnęła swój cel. Pracuje z Pawłem, a to nie byle jaki siatkarz.
Jak to usłyszała po jednym z meczy "Paweł, nie pomagasz byle jakiej dziewczynie. Czuję, że jest wyjątkowa." Każdy jej to mówił.
Ale pewnie jesteście ciekawi, jaka jest Zuza. Z charakteru zawsze miła, szczera, koleżeńska. Nigdy nie miała problemów
w szkole, rodzice zawsze byli z niej dumni. Nawet jak przynosiła na
semestr 3 z fizyki. Ale przecież jakoś zdała skoro dostała się do
jednego z najlepszych liceum w Bełchatowie. Ma długie blond włosy, piwne oczy i piękny, prosty uśmiech. Należy do tych, które są szczupłe, ale bez przesady. Takie chodzące patyki jej się nie podobały i nie chciała taka być. I właśnie taką pokochał ją Mikołaj.
No właśnie, Mikołaj. Poznali się właśnie w Bełchatowie, w szpitalu. On leżał z wyrostkiem (a w zasadzie bez wyrostka, bo mu go wycięli) , a ona trafiła tam z tym samym, szkoda tylko, że okazało się, że to tylko grypa żołądkowa. Szkoda? Jaka szkoda? Przecież spędzili ze sobą 4 dni, ale za to jak bardzo pamiętne. Codzienna wspólna herbata, rozmowy, wygłupy. Wszystkie pielęgniarki uważały, że świetnie się zgrali, że pasują do siebie. Raz jak Mikołaj coś ciągle gadał o Zuzie, jedna z pracowniczek zadała pytanie : "Zuza! Co ty mu zrobiłaś?!" . Mogłoby się wydawać, że skoro wszyscy twierdzą, że byliby świetną parą, to Miki i Zuz będą razem. No cóż, nie chcieli dać sobie szansy. Tzn. Zuza chciała, Mikołaj - nie. Był rok młodszy, trochę za dużo miał w dupie, ale do pewnego czasu Zuzie to nie przeszkadzało.
Zrozumiała, że nie ma sensu się w to angażować, ale jak trafiła do Bełchatowa to relacje między nimi się odnowiły. Wypady na miasto, na dyskotekę, do znajomych ... Marzenie Zuz spełniło się - Mikołaj zapytał się, czy zostanie jego dziewczyną. Zgodziła się bez zastanowienia! Od dawna czuła do niego coś więcej niż zwykłe koleżeństwo.
Było im cudownie. Zuzka twierdziła, że ta miłość jednak będzie trwała dłużej niż się spodziewała. Byli zakochani po uszy, świata poza sobą nie widzieli.
- Jedziemy w góry, do Zakopanego! - Mikołaj wpadł do jej mieszkania. Dał jej buziaka, a następnie zaczął grzebać w jej szafie.
- Cioto, co ty robisz?! Do jakiego Zakopanego?! Tak w środku semestru?! Nie mogę się zabawiać w górach, gdy tutaj mam tyle spraw na głowie ...
- No, tak! Pawełek czeka, fan page też, no i dodatkowo nauka na głowie! - Przerwał jej Miki.
- Co ty masz do Pawła? Zrozum, że to nie jest łatwe. Pogodzić świat siatkówki ze światem szkolnym. Trudno to połączyć. Znasz mój plan zajęć ...
- No tak, tak. Codziennie lekcje do 14.50. Wtorek i czwartek, czasem sobota - trening. Wieczorami praca przy laptopie, no i przy książkach. A gdzie czas dla mnie?! No, gdzie?! Ja się pytam! - Czuła, że zaraz ją uderzy. Ale on powstrzymał się. Ściszył ton, mówił łagodniej : Tylko dwa dni. Wyobraź sobie - dookoła góry. My w małej chatce, moi rodzice w drugiej. Dniami będziemy spacerować, wieczory będą upojne - kominek, świece, my ... - Spojrzał na Zuzę.
Każde słowo przyjmowała jak wypowiedź diabła. Kusił ją. Od dawna czuła, że on chce tego. Ale doskonale wiedział, że nie jest gotowa, że ma pewne zasady, których będzie się trzymać. Bez słowa stanęła przy oknie.
- Ta, OK. Jak chcesz. Tylko nie mów mi później, że o ciebie nie dbam, że jesteś zmęczona i że nie masz czasu na odpoczynek - Wyszedł.
Zuz wiedziała, że go rani, ale cóż. Ktoś kiedyś musiał go doprowadzić do porządku.
Po 10 minutach stania przy oknie zorientowała się, że po raz setny jej telefon puszcza melodię "We Found Love". Zerwała się. To Paweł.
- No, nareszcie jakaś reakcja. Po trzynastu nieodebranych telefonach powinnaś mnie na kolanach błagać o przebaczenie.
- Y, ta, no. Coś poważnego ode mnie chcesz? Bo na razie ogarniam się po ... z resztą nie ważne po czym. - starała się zaśmiać, co miało oznaczać "Jest świetnie! Czuję się dobrze, tak inaczej!".
- Słuchaj przez tydzień przebiliśmy liczbę 10.000 wejść. Może jakiś konkursik?
Spojrzała zegarek. Dobrze wiedziała, że mają właśnie trening.
- OK, za 20 minut jestem pod halą. Pogadamy tam, a nie przez fona.
Nie czekając na odpowiedź, wyłączyła telefon. Ubrała się stosownie do pogody, krzyknęła Oli (jej współlokatorce) "nara, lecę na halę" i już jej nie było.
Weszła do hali, usiadła na trybunach. Rozejrzała się dookoła. Sektor dalej siedziała młoda dziewczyna, miała ok.20 lat. Na głowie - pasemka, ogółem - blondynka. Przyglądała jej się uważnie, kobieta to zauważyła. Po 40 sekundach już była przy Zuzie.
- Hej, Julia jestem. - podała jej rękę - Nie widziałam Cię jeszcze tutaj.
- Witam, Zuza. Tak, jestem tu od niedawna. A od dzisiaj na treningach będę częściej, więc miło mi będzie gawędzić z tobą.
Zaczęły się śmiać.
- Oo, tak. Mi z tobą również. Pewnie czekasz na swojego mena tak jak ja. Który zdobył twoje serce?
- Hahahaha, śmieszna jesteś. - i znów fala śmiechu. - Żaden jeszcze go nie skradł - udawała smutną, ale jej to nie wyszło - Umówiłam się tutaj z Pawłem.
- Woickim? To on nie jest zajęty? - Julia udała głupią. - Ja też czekam na Pawła, tylko tego co ma zawsze 16 na koszulce. Kojarzysz? Jako libero gra.
I w tej chwili Zuzie zaświtało w głowie, kim jest ta dziewczyna.
"Ty cymbale! To przecież ta JULIA!"
- Nie, nie czekam na Woickiego. Czekam na .. na kogo ty czekasz? Na Zatorskiego?! Oo, jaka niespodzianka, akurat ja też się z nim tutaj umówiłam!
Dziewczyna znieruchomiała. O co tu chodziło? Chyba nikt jej o niczym nie powiedział?!
-------------------------------------------
No to tyle. Ciekawa jestem, jak Wam się podoba. Mi kiepsko.
wiem, wiem, wybredna jestem :D
Wasza Toośka! :D
PS No i zapomniałam!
Pijanego Sylwestra Wam życzę i udanego wskoku do Nowego Roku :D :*
poniedziałek, 31 grudnia 2012
piątek, 28 grudnia 2012
"Czekasz na tę jedną chwilę, serce jak szalone bije..."
Dochodziła do hali. Do spotkania zostało jakieś 1.5 godz., ale tam był już tłum. Zaczęła przeciskać się, przepraszać, ale nikt nie chciał jej przepuścić. Nie miała innego wyjścia. Musiała wyjąć legitymację, że "jest od nich".
-No, to trzeba było tak od razu, a nie... - zaczął narzekać jakiś gościu, od którego było czuć paczkę wypalonych papierosów.
Nawet nie miała ochoty mu odpowiadać. Przeszła do drzwi, przez szybę pokazała papierek. Pani ochroniarz z zadowoloną miną otworzyła główne wejście.
Nawet szczery uśmiech kobiety nie był w stanie poprawić jej humoru. Idąc do szatni, nie patrząc pod nogi, wspominała dzisiejszy dzień.
Wychodząc z domu zapomniała kluczy, w szkole nauczyciel doczepił się, że jej wygląd nie należy do najporządniejszych. no i kłótnia z Mikołajem. Wystarczyły trzy sytuacje (z czego jedna poważna), żeby jej humor nie należał do najlepszych. Wydawać Wam się może, że to co ją rano spotkało tak taka błahostka. Jednak Zuza przejmowała się każdą małą rzeczą. Miała nadzieję, że spotkanie z Pawłem polepszy jej dzień.
Myśląc, jak zacznie rozmowę, weszła w korytarz, gdzie były szatnie z podpisem "PGE Skra Bełchatów" oraz "Asseco Resovia Rzeszów". A w holu stało już kilku prawie 2-metrowych dryblasów. Nawet nie zwrócili na nią uwagi. Czemu? Bo przy nich ona wyglądała jak mała kura. Miała tylko 1.63 m.
Zastanawiała się, czy aby na pewno tam wejść i poszukać "tego jedynego".
Nie, nie wejdzie. Ona jedna, kilka "wieżowców" . Poczeka, może jeszcze go nie ma.
|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|
Minęło 15 minut. Zuza kucała z telefonem w ręku pisząc sms'y do Leny. Lena, taak, to była kumpela. Najlepsza pod słońcem! To dzięki niej pojechała na mecz, po którym pogadała z Pawłem. Ale nie tylko to jej zawdzięczała. Kiedy nie miała siły, ta zawsze ją pocieszała. Z sms'owej rozmowy wyrwała ją interesujące głosy. Ktoś stał za drzwiami, a ona wszystko słyszała.
-Stary, co tak się trzęsiesz. Z dziewczyną nigdy nie rozmawiałeś?
-Nawet nie wiesz, jak się denerwuję. W końcu nie zawsze poznaje się taką osobę, która chce wejść w twoje życie. Tzn. nie do końca "wejść". Noo, wiesz o co chodzi.
-Taa, weź ogarnij dupę. Ona zaraz tu będzie. Co jej powiesz?
Zorientowała się, że chodzi o nią. No tak, przecież ona głupia, myślała, że Paweł będzie chciał z nią "pracować". A on tylko tak z litości się z nią umówił na pogadankę?!
Udała, że właśnie tu dotarła. Tu tzn.na ten korytarz.
Podeszła do mężczyzn. Tak jak myślała, to był Paweł i Karol.
-Emm, witam. Jestem Zuza. Zuza Kasprzak. - podała dłoń Pawłowi i jego koledze.
-Ooo, witaj. No nareszcie możemy cię poznać. - Karol, jak to Karol - jak zwykle radosny.
-Yy, cześć. A wiec ja jestem Paweł i no ten tego... W każdym bądź razie, miło mi cię poznać. I strasznie się cieszę, że jest taka osoba, jak ty. Chodzi o to, że interesujesz się moją osobą.
-Paweł jest mega przestraszony. Nie wie co i jak. Także tego, sama musisz mu opowiedzieć, jak zaczęła się twoja przygoda z siatkówką, jak z fan page'em. No wiesz, te sprawy . - Karol postanowił wziąć sprawę w swoje ręce.
-Kłoos - syknął Paweł przez zęby. - Zuza, chodź w bardziej SPOKOJNE miejsce, z dala od KAROLA - i nagle wszyscy wybuchnęli śmiechem. Wszyscy - to jest Paweł i Karol. Bo Zuza była zbyt przejęta, aby się śmiać z tak kiepskiego sucharu.
Poszli do miejsca dla vip'ów. Fajnie brzmi. Bynajmniej Zuz się podobało.
-Opowiedz, co i jak. Jestem ciekawy twoich opowieści. Mamy mniej więcej - spojrzał na zegarek - 20 min. Wiesz, rozgrzewka i te sprawy. Już dziś możesz napisać do ludzi, że to oficjalny profil itd. a po meczu, sam ci coś podyktuję.
-Czyli zgadza się pan? - zapytała niepewnie. No bo po usłyszanej rozmowie nie była pewna, czy Zatorski chce z nią pracować. A to wszystko działo się tak szybko. Każde słowo chłopaka pochłaniała z taką szybkością, że nadal nie wierzyła w to, co on mówi.
-No ba! Też mi pytanie! Ale opowiadaj! Prooooszę - zrobił słodką minkę i wtedy Zuza nie wytrzymała i zaczęła się śmiać.
Opowieściom nie było końca. Paweł zachwycony osobą Zuzi stwierdził, że mógłby jej słuchać godzinami i że musi już spadać, no bo "libero nie może się spóźnić."
-Jesteś świetną dziewczyną, czuję, że będzie nam sie fajnie pracowało. A jeśli chcesz coś więcej wiedzieć o tym naszym bełchatowskim życiu pogadamy po meczu, albo z tym oto panem. - Wskazał na znanego już Zuzce fotografa. - Pan Mariusz. No także tego, do zobaczyska.
Nie było jej już więcej do życia potrzeba. Poznała Pawła i to było najważniejsze.
A co do meczu z Sovią? No pewnie, że Skrzaty wygrały 3:0 . A Paweł od razu po meczu pomaszerował do laptopa Zuzy i zaczęli pracę.
-----------------------------------------
Boże, zabijcie mnie. Mam pomysły na cały blog, ale pierwszy rozdział to kompletna KLAPA. Nie miałam pomysłu, co tu do Was napisać. No także czekam na NEGATYWNE komentarze :D
jeśli chcecie być powiadamiani o następnych rozdziałach zapraszam pod nr gg : 33629322.
no i jak macie jakieś pytanka, to też piszcie na ten nr lub pod wpisem.
Pozdrawiam Was , niezadowolona Toośka.
-No, to trzeba było tak od razu, a nie... - zaczął narzekać jakiś gościu, od którego było czuć paczkę wypalonych papierosów.
Nawet nie miała ochoty mu odpowiadać. Przeszła do drzwi, przez szybę pokazała papierek. Pani ochroniarz z zadowoloną miną otworzyła główne wejście.
Nawet szczery uśmiech kobiety nie był w stanie poprawić jej humoru. Idąc do szatni, nie patrząc pod nogi, wspominała dzisiejszy dzień.
Wychodząc z domu zapomniała kluczy, w szkole nauczyciel doczepił się, że jej wygląd nie należy do najporządniejszych. no i kłótnia z Mikołajem. Wystarczyły trzy sytuacje (z czego jedna poważna), żeby jej humor nie należał do najlepszych. Wydawać Wam się może, że to co ją rano spotkało tak taka błahostka. Jednak Zuza przejmowała się każdą małą rzeczą. Miała nadzieję, że spotkanie z Pawłem polepszy jej dzień.
Myśląc, jak zacznie rozmowę, weszła w korytarz, gdzie były szatnie z podpisem "PGE Skra Bełchatów" oraz "Asseco Resovia Rzeszów". A w holu stało już kilku prawie 2-metrowych dryblasów. Nawet nie zwrócili na nią uwagi. Czemu? Bo przy nich ona wyglądała jak mała kura. Miała tylko 1.63 m.
Zastanawiała się, czy aby na pewno tam wejść i poszukać "tego jedynego".
Nie, nie wejdzie. Ona jedna, kilka "wieżowców" . Poczeka, może jeszcze go nie ma.
|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|
Minęło 15 minut. Zuza kucała z telefonem w ręku pisząc sms'y do Leny. Lena, taak, to była kumpela. Najlepsza pod słońcem! To dzięki niej pojechała na mecz, po którym pogadała z Pawłem. Ale nie tylko to jej zawdzięczała. Kiedy nie miała siły, ta zawsze ją pocieszała. Z sms'owej rozmowy wyrwała ją interesujące głosy. Ktoś stał za drzwiami, a ona wszystko słyszała.
-Stary, co tak się trzęsiesz. Z dziewczyną nigdy nie rozmawiałeś?
-Nawet nie wiesz, jak się denerwuję. W końcu nie zawsze poznaje się taką osobę, która chce wejść w twoje życie. Tzn. nie do końca "wejść". Noo, wiesz o co chodzi.
-Taa, weź ogarnij dupę. Ona zaraz tu będzie. Co jej powiesz?
Zorientowała się, że chodzi o nią. No tak, przecież ona głupia, myślała, że Paweł będzie chciał z nią "pracować". A on tylko tak z litości się z nią umówił na pogadankę?!
Udała, że właśnie tu dotarła. Tu tzn.na ten korytarz.
Podeszła do mężczyzn. Tak jak myślała, to był Paweł i Karol.
-Emm, witam. Jestem Zuza. Zuza Kasprzak. - podała dłoń Pawłowi i jego koledze.
-Ooo, witaj. No nareszcie możemy cię poznać. - Karol, jak to Karol - jak zwykle radosny.
-Yy, cześć. A wiec ja jestem Paweł i no ten tego... W każdym bądź razie, miło mi cię poznać. I strasznie się cieszę, że jest taka osoba, jak ty. Chodzi o to, że interesujesz się moją osobą.
-Paweł jest mega przestraszony. Nie wie co i jak. Także tego, sama musisz mu opowiedzieć, jak zaczęła się twoja przygoda z siatkówką, jak z fan page'em. No wiesz, te sprawy . - Karol postanowił wziąć sprawę w swoje ręce.
-Kłoos - syknął Paweł przez zęby. - Zuza, chodź w bardziej SPOKOJNE miejsce, z dala od KAROLA - i nagle wszyscy wybuchnęli śmiechem. Wszyscy - to jest Paweł i Karol. Bo Zuza była zbyt przejęta, aby się śmiać z tak kiepskiego sucharu.
Poszli do miejsca dla vip'ów. Fajnie brzmi. Bynajmniej Zuz się podobało.
-Opowiedz, co i jak. Jestem ciekawy twoich opowieści. Mamy mniej więcej - spojrzał na zegarek - 20 min. Wiesz, rozgrzewka i te sprawy. Już dziś możesz napisać do ludzi, że to oficjalny profil itd. a po meczu, sam ci coś podyktuję.
-Czyli zgadza się pan? - zapytała niepewnie. No bo po usłyszanej rozmowie nie była pewna, czy Zatorski chce z nią pracować. A to wszystko działo się tak szybko. Każde słowo chłopaka pochłaniała z taką szybkością, że nadal nie wierzyła w to, co on mówi.
-No ba! Też mi pytanie! Ale opowiadaj! Prooooszę - zrobił słodką minkę i wtedy Zuza nie wytrzymała i zaczęła się śmiać.
Opowieściom nie było końca. Paweł zachwycony osobą Zuzi stwierdził, że mógłby jej słuchać godzinami i że musi już spadać, no bo "libero nie może się spóźnić."
-Jesteś świetną dziewczyną, czuję, że będzie nam sie fajnie pracowało. A jeśli chcesz coś więcej wiedzieć o tym naszym bełchatowskim życiu pogadamy po meczu, albo z tym oto panem. - Wskazał na znanego już Zuzce fotografa. - Pan Mariusz. No także tego, do zobaczyska.
Nie było jej już więcej do życia potrzeba. Poznała Pawła i to było najważniejsze.
A co do meczu z Sovią? No pewnie, że Skrzaty wygrały 3:0 . A Paweł od razu po meczu pomaszerował do laptopa Zuzy i zaczęli pracę.
-----------------------------------------
Boże, zabijcie mnie. Mam pomysły na cały blog, ale pierwszy rozdział to kompletna KLAPA. Nie miałam pomysłu, co tu do Was napisać. No także czekam na NEGATYWNE komentarze :D
jeśli chcecie być powiadamiani o następnych rozdziałach zapraszam pod nr gg : 33629322.
no i jak macie jakieś pytanka, to też piszcie na ten nr lub pod wpisem.
Pozdrawiam Was , niezadowolona Toośka.
czwartek, 20 grudnia 2012
- Prolog -
"Zakręciło mi się w głowie od pożądania."
Wybiła szósta rano. Obudziła się i nagle przed oczami znów widziała ten obraz.
Stała z nią, prosiła, żeby podszedł. Nie wiedziała, że tak szybko to nastąpi, że on rzuci wszystko i do nich przybiegnie. Potem zacznie się rozmowa, podpis na zdjęciu. Przez myśl jej nie przeszło, że spełni się jej największe marzenie.
Dała mu kartkę z e-mailem. Niech do niej napisze. A potem myśl "pewnie ją wyrzuci. Jakaś laska daje mu swoje namiary i on ma do niej napisać? chyba w snach."
A jednak, gdy go widziała, ciągle trzymał skrawek papieru w ręce. Nie ważne co robił. Miał go przy sobie.
Następne dni biegły pod znakiem zapytania. Ciągle sprawdzała pocztę, ale on się nie odzywał.
"Cisza rośnie dzień po dniu..."
Traciła nadzieję, że on napisze. To, o czym myślała, było nierealne. Nierealne, ale przepustką do jej przyszłości. Za trzy miesiace kończy szkołę, pisze egzaminy. Co dalej?
Nie pójdzie do liceum na mat-fiz, ani na bio-chem. Zostaje jej tylko human. Tak, to jest myśl. Dziennikarstwo. Wyłączenie się ze świata. Praca, praca i jeszcze raz praca.
Tylko było jedno "ale". "Musisz się wziąć do nauki. On nadal nie pisze, ale zrobisz wszystko by znów porozmawiać. Nie poddawaj się. Jeśli nie wyjdzie - jest taki jak myślałaś. Jeśli się uda - będziesz najszczęśliwsza."
"Był mi potrzebny, choćby do szczęścia."
Zdała, ale nie zapomniała. Teraz ciągle będzie czuła jego bliskość. W końcu dostała się do liceum, do miasta, w którym pracował. Nie wiedziała, czy to dobre posunięcie. Ale jednak, czuła, że coś się wydarzy. Obiecała komuś, że się uda, że będą współpracować. Ale skoro nie odzywał się przez kwartał i dodatkowy miesiąc...? To nie miało sensu. Teraz nie może zapomnieć o rodzinie i nauce, jeśli chce to wszystko zdać..
"Dużo bym dała, by przeżyć to znów..."
A jednak! Napisał akurat wtedy, gdy nie miała ochoty już żyć..
"Witaj, na początku przepraszam, że tyle czekałaś. Wiem, jak bardzo było to dla Ciebie ważne. Czuję się podle, że nie napisałem, chociaż dwa razy obiecywałem. Szczerze, to zgubiłem kartkę od Ciebie. Po każdym kolejnym meczu, czekałem, aż może podjedziesz i znów mi coś podarujesz. Ale Ciebie nie było. Ale czekałem cierpliwie. Aż pewnego razu kolega dając mi pognieciony papier mówi : "Stary, wybacz, zapodziało Ci się to u mnie. Znalazłem to w mojej torbie." Czemu dopiero teraz to znalazł!? Powinnaś teraz odpisać mi na maila za rok, może dwa. Nie zasługuję na wiadomość od Ciebie. Chyba, że nadal Ci zależy. :) Pozdrawiam, P."
Nie wierzyła, napisał, napisał, napisał! Jednak nie jest taki, jak myślała.
"Spokojnie, poukładaj to sobie. Zacznij wszystko od nowa."
--------------------------------------------------------------------------------
No, to zaczynamy! Nie wiem, jak potoczy się sprawa. To dopiero prolog. Nie umiem pisać opowiadań, ale co mi tam! kiedyś trzeba się nauczyć!
Połowa prologu prawdziwa - reszta nie :D
Piszcie, czy dobre, czy nie :D wszystko przyjmuję ;)
Pozdrawiam Toośka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)