wtorek, 22 stycznia 2013

Powiedz prawdę.


Co to znaczyło? Czy Julia o niczym nie wiedziała? Dziewczyna przeprosiła Zuzę i zbiegła z trybun na boisko. Chłopaki akurat skończyli trening i zbierali się do szatni. Zuza też zeszła niżej, lub miała zamiar wrócić do domu. Kolejna kompromitacja, lepiej nie pokazywać się teraz Pawłowi, a w dodatku Julce na oczy. -Paweł.. Co to za dziewczyna?! Czy to twoja..? Ale jak to możliwe..? - łzy zbierały się w oczach Julii.
-Co?! Jaka dziewczyna?! Chodzi ci o Zuzę?! - Paweł nie rozumiał , o co chodzi jego dziewczynie.  Kasprzakowa stwierdziła,że czas na nią. Widziała, jak Paweł tłumaczył coś Julce, jak ją przytulił...
 -e, e, e.. Gdzie się wybierasz?! Chyba powinnaś z nimi pogadać. - to Karol. Normalne - zawsze chciał poprawić humor.
- A niby o czym? O tym, że Zati nie powiedział Julii, kim jestem?
- Ejj, no, laska. On tu ma do ciebie zaufanie i chciał obgadać z tobą plan podróży. Chce gdzieś zabrać Julę, ale nie wie gdzie. No i chciał się poradzić ciebie. A to nie jego wina, że Jul się tu zjawiła i wyszło jak wyszło.
Mógł gadać i gadać, ale Zuzki już nie było.
- Julia! Myślałam, że wiesz, i tak tylko żartowałam w naszej rozmowie. Jaka głupia blondynka ze mnie. Boże, przepraszam Was.
- Za co się przezywasz i mnie przepraszasz? To ja powinnam się zainteresować, nie robić awantury. - puściła oczko i uśmiechnęła się radośnie. - A co do podróży - to możesz mnie zabrać do Paryża - wybuchnęła śmiechem.
 - Taa. Dzięki za pomoc. - ach, ten piękny uśmiech Pawła.
 - Skoro wszystko jasne, spadam. Byee, zakochańce.


|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|-|


 Minęły trzy miesiące. W szkole układało się fenomenalnie. Przyjaźń z Julką i Pawłem dawała jej wiele radości. Miała w nich stuprocentowe wsparcie. Z Mikołajem też jakoś szło. Zuzia narzekać nie mogła.
 Aż pewnego razu ...
- Dzień dobry, moim wychowankom. - do klasy, na WOS'ie wszedł dyrektor szkoły. - Przepraszam, że przeszkadzam, ale przyszedłem po...
Z ławki wstał Kuba Leszczyk. Był już w drodze do dyrka.
- A ty , Leszczyk, co? Co to za cyrki?
- Noo, przeszedł pan po mnie. Zawsze pan po mnie przychodzi.
- Siadaj! - syknął nauczyciel.
 Pan Szpak, dyrektor, podszedł do p.Gorzałka i powiedział mu coś do ucha.
 - Zuzanno, wyjdź z panem dyrektorem. Zabierz torbę. Nie wrócisz już na lekcje.

WHAT?! Co ona przeskrobała? Wzięła torbę i wyszła. Wszyscy w klasie dziwili się, gdzie ją dyrektor zabiera.
 - Kojarzysz Karolinę Klaps? Wiesz, co się jej wydarzyło?
 - Tak, coś mi tak koleżanki mówiły. Ale to chyba plotki...
- Nie, to prawda ... Jest w ciąży. - głośno przełknął ślinę.
 Zuza wiedziała, o co chodzi. Miała wydusić z niej, kto będzie ojcem.
 - Dobrze, porozmawiam z nią. - ciężko było jej o tym mówić.
Za dużo wspomnień ma związanych ze słowem 'ciąża' czy 'nie znam ojca'.
 Dyrektor wraz z pedagogiem zawieźli Zuzannę do domu Karoliny.
Weszła do niej do pokoju i nie wiedziała co ma mówić. Pogadały przez 15 min.o normalnych rzeczach, o modzie, samopoczuciu, szkole (Karolina miała indywidualne).. Takie tam bzdety.
- Karo, słuchaj. Wiesz po co tu jestem...?
- Domyślam się. Wszyscy rozmawiają ze mną tylko na temat 'z kim..? Kto jest ojcem..? '. Ale Tobie to powiem.
 - Jeśli nie chcesz to nie ...
Nie lubiła tematu "ciąża". W dodatku rozmawiać o niej z osobą młodszą, a jednak bardziej, hmm, doświadczoną?! Zuza była za delikatna na zło wobec dzieci. Mimo, że w okresie gimnazjum obiecywała sobie, że w żadne macierzyństwo się bawić nie będzie.
 - Powiem ci! - przerwała jej dziewczyna.
 - Słucham... - wzięła głęboki wdech. Była gotowa na straszną odpowiedź, ale nie spodziewała się aż takiej.
- Ojcem jest ktoś kogo znasz... Kto jest ci bardzo bliski... Wiem, zabijesz mnie, ale... To działo się tak szybko - zakryła twarz. Płakała. - Zaproponował wyjazd do Zakopca i ...
 Zuzie zrobiło się ciemno przed oczami. Zakopane? Zakopane? Nie słuchała już jej, a Karolina kontynuowała opowieść. Wybiegła z domu Karoliny. Nauczycielom powiedziała, że da im znać później.

Pobiegła do mieszkania. Spakowała ubrania. Wzięła kosmetyki. Zostawiła wiadomość współlokatorce 'nie szukaj mnie'. Zamknęła drzwi i pobiegła na przystanek.
'Kierunek Sandomierz' - przeczytała. Sandomierz - Adam, jej brat. Przeznaczenie, że akurat do niego kieruje ją autobus? A raczej kierowca autobus?
 Przez całą drogę napisała tylko sms'a do Pawła 'nie ma mnie. Nie szukaj Zuzy Kasprzak. Jak wrócę może wszystkiego się dowiesz' . To "może" oznaczało "kiedyś ci opowiem, ale nie wiem, czy wrócę."
 Sama nie wiedziała jak to przeżyje. Ciężko było o tym mówić, myśleć... 'Obiecaj sobie, że się nie załamiesz! Żyj dalej!"

 Dojechała. Skierowała się w stronę ratusza, potem nogi same poniosły ją do pobliskiego kościoła. Wiedziała, że spotka tam Adama.
Weszła do środka. Zobaczyła wysokiego mężczyznę w sutannie. Zauważył ją.
-Zuza... - szepnął i natychmiast był przy niej.
-Adam, ja, ja.. On ... - jąkała się przez łzy. Zakrztusiła się.
-Już, spokojnie, jestem tutaj. - przytulił ją po bratersku.
-On zrobił dziecko innej dziewczynie, w Zakopcu, bo ja tam nie chciałam jechać to zabrał inną i... Zaprowadził ją do swojego mieszkania. Proboszcz, po wysłuchaniu całej historii Zuzanny, pozwolił jej zostać na kilka dni u niego w parafii.
Pierwsze popołudnie spędziła żaląc się Adamowi, co jej się przytrafia, jakie miała szczęście, że poznała Pawła, i że była z Mikołajem. A teraz jak bardzo cierpi, bo komuś zachciało się ...
To było obrzydliwe. Musi z tym skończyć, bo jak będzie żyła z kim kto...? Lepiej nie kończyć przemyśleń Zuzy.

-|-|-|-|-|-|-|-|-|-| w tym samym czasie -|-|-|-|-|-|-|-|-|-|

Paweł wybrał się do Pajęczna, aby porozmawiać z Zuzy mamą. Jej zachowanie było naganne. Wyjechała, nie powiedziała gdzie i nie daje znaku życia. Co się dzieje z tą dziewczyną?
-Zuzanna zostawiła mi wiadomość, że jedzie do Sandomierza. Chciała odpocząć. - powiedziała pani Agnieszka przynosząc kawę i pyszne ciasto, swojej roboty.
-Tak? A mi napisała sms'a ... Zaraz pani dokładnie powiem, co napisała - zaczął przeglądać skrzynkę sms'ową. - O, jest : "nie ma mnie .Nie szukaj Zuzy Kasprzak. Jak wrócę może wszystkiego się dowiesz" . Co pani o tym sądzi?
-Domyślam się, że pojechała do ... do znajomego, Adama. Zawsze ma w nim wsparcie i jak ma problem, to wszystkim bliskim pisze takie sms'y i od razu wiadomo, że pojechała do Sandomierza. - popatrzyła się na Pawła . - Widzę, że bardzo się pan o nią troszczy. To wspaniale, że jest ktoś taki, jak pan. I mimo takiej, hmm, pracy i życia prywatnego opiekuje się pan moją córką. Ale bez obaw, Zuzanna jest mądrą osobą i nie zrobi nic głupiego.
-Niech pani nie przesadza. - dopiero teraz, od początku rozmowy na twarzy Pawła pojawił się uśmiech.
Był spokojny, że Zuzce nic nie grozi. - Jeśli wyrazi pani zgodę, chcę być opiekunem Zuzanny, na czas kiedy będzie mieszkać w Bełchatowie. Lepiej, żeby ktoś miał na nią oko.
-Tak, tak oczywiście. Zgadzam się. Dziękuję za propozycję.
-Bardzo dobre ciasto. Poproszę przepis dla mojej dziewczyny. - uśmiechnął się Paweł.

-|-|-|-|-|-|-|-|-|-| 2 dni później -|-|-|-|-|-|-|-|-|-|

-Zuzka, słuchaj, zostań ile chcesz, ale wiedz, że masz szkołę. I Paweł cię potrzebuje. A o nim zapomnij i zajmij się tym, czym masz się zająć. - usłyszała od Adama na pożegnanie.
Wsiadła w autobus i ruszyła do Bełchatowa.
Była już na miejscu, gdy za oknem autobusu zobaczyła Julię na przystanku. Wybiegła z zatłoczonego pojazdu i pobiegła do dziewczyny.
-Na litość boską, Zuza! Teraz to ty będziesz miała u Pawła PIEKŁO. Wsiadaj do auta, macie sporo do pogadania.
I pojechały do mieszkania Zatorskich. Już w wejściu czekał Paweł.
-Mądra jesteś? Uciekasz! I nie dajesz żadnej oznaki życia! Wiesz, jak się o ciebie martwiliśmy?!
-Taaak?! - przeciągała Zuza. - A to niby czemu? Przecież NIE JESTEŚ  moim OJCEM!
-Może i nie jestem, ale tak czy inaczej twój ojciec też się o ciebie martwił!
Popatrzyła na niego. Skąd mógł to wiedzieć?
-Nie masz szans! Nie mam ojca! Rozumiesz NIE MAM OJCA! I nigdy go nie będę mieć!
W tej chwili Paweł zrozumiał, że tak naprawdę nic nie wie o Zuzie. wiedział tam parę rzeczy, ale przecież przyjaźnił się z nią. To jak mógł nie wiedzieć, że nie ma ojca?
Między dwóch "wrogów" wkroczyła Julia.
-Dobra, dosyć kłótni na dzisiaj. Paweł - zwróciła się do niego - dochodzi godzina treningu. Idź, bo się spóźnisz. A ty - spojrzała na Zuzę - idź do łazienki, ogarnij się, a ja zrobię kolację.
Kasprzak vs Zatorski . Ciekawa rywalizacja. Ciekawe, czy znów sobie zaufają...

 -------------------

Baaach! Coś powstało.
PRZEPRASZAM! Strasznie długo tu nic nie pisałam, ale dużo się u mnie dzieje i jakoś tak wyszło... :)
Jesteś = zostaw ślad :)
Mam nadzieję, że się nie zanudzicie.
Toośka :) :*

PS niektóre imiona, m.in.: kumpeli Leny i dziewczyny Pawła są zmienione (dziewczyny inaczej się nazywają, ale dla bezpieczeństwa je zmieniłam) :)